Wspierają nas

Lukas Klemenz

Lukas urodził się w Neu-Ulm (Niemcy), ale po kilku miesiącach wrócił z mama do Polski i zamieszkał na stałe w Glogowku. Piłka nożna to od dziecka było jego ulubione zajęcie. W swoim rodzinnym miasteczku grając z kolegami na boisku wyróżniał się, zauważali to inni. Treningi były dla niego przyjemnością i obowiązkiem, nie wyobrażał sobie któryś z nich opuścić. Jego determinacja, praca i systematyczność przynosiła owoc. Powołanie na kadrę województwa, a następnie na kadrę młodzieżowa. Po drodze została wykryta u Lukasa wada serca, o której wcześniej nic nie wiedział. Ubytek w przegrodzie miedzyprzedsionkowej dyskwalifikował Lukasa. Doszły do tego problemy z wysokim ciśnieniem, powrót na boisko miał być już niemożliwy. Po niespełna roku od zabiegu Lukas usłyszał, ze może zagrać znów w piłkę. I on tamtego momentu starał się realizować wszystkie cele. Pierwszy większym transferem był transfer z Pomologii Proszków do FC Valenciennes. Następnie był zawodnikiem m.in Korony Kielce, GKS Katowice, Jagiellonii Białystok i obecnie reprezentuje Wiśle Kraków. Z Lukasem od zawsze lubiliśmy obecność dzieci. Jesteśmy rodzicami dwójki dzieci, rodzicielstwo to najważniejsza rola w naszym życiu. Chcemy zbudować dla dzieci dom pełen ciepła, miłości, szczerości, wsparcia i zrozumienia. Dla Lukasa rola ojca była wcześniej obca, bo wychował się sam z mama. Natomiast sam w roli ojca spisuje się bardzo dobrze. Najlepiej czujemy się razem, rodzina jest dla nas azylem. Zawsze, gdy Lukas wyjeżdża na mecz na kilka dni wysyła nam kilka nagrań wideo, żebyśmy mogli obejrzeć, gdy zatęsknimy. Nasz czas w 80% pochłaniają dzieci, teraz na nich skupiamy uwagę. Zdajemy sobie sprawę jak szybko rosną, niedługo będą potrzebować nas coraz mniej. W wolnej chwili staramy się zaplanować czas wspólnie, gotujemy coś smacznego, oglądamy seriale na netfixie, czytamy albo oglądamy ciekawe wywiady. Poza tym piłka nożna jest nieodłącznym elementem, w telewizorze głównie właczone są mecze, transfery i nowinki sportowe Lukas śledzi na bieżąco. Oboje mamy duże pokłady empatii, nie potrafimy spojrzeć na ludzka krzywdę obojętnie, zwłaszcza dzieci. Osobiście uważamy, ze pieniądze powinny być w tym przypadku chorego dziecka najmniej istotna rzeczą, a niestety tak nie jest, bo nie każdego stać na leczenie. Pomaganie na nasz ruch, gest, który komuś daje nadzieje, sile, bezpieczeństwo. To dobro w czystej postaci.