57 letni Jerzy jeszcze kilka tygodni temu robił to co kocha: zasłuchiwał się w muzyce, pielęgnując przy niej swój przydomowy ogród.

Całe życie gotowy nieść pomoc innym, chociaż sam nie miał wiele to zawsze powtarzał, że to co ma jest na tyle wystarczające żeby podzielić się z innymi.

Rodzina była jego największym skarbem, czymś o czym mówił w największych i najmocniejszych słowach miłości.

Niestety od kilku tygodni nie słyszą tego a Ksawery, ukochany wnuczek wciąż chodzi po domu i każdego dnia pyta kiedy dziadziuś w końcu wróci do niego a płacz dziecka rozdziera serca wszystkim.

Matka Jerzego nie może pogodzić się z myślą, że jej ukochany syn leży w ciężkim stanie w szpitalu walcząc o życie a przecież to ona jest starsza i przeżyła już wiele i nie taka kolej losu powinna być, żeby matka płakała nad łóżkiem ciężko chorego dziecka, bo tak mimo swoich lat Jerzy jest dla niej ciągle dzieckiem.

Ten dramat rodziny rozpoczął się w czerwcu 2020 roku. Jak każdego dnia o tej porze roku Jerzy pielęgnował w swoim ogrodzie rośliny i prowadził rozmowę z miłością swojego życia - Anną, jego żoną. Był śmiech, były żarty, była muzyka ale w jednej chwili to wszystko zniknęło, Jerzy osunął się na ziemię, serce się zatrzymało – zawał. Płacz, krzyk, wołanie o pomoc i każda chwila dla Anny była wiecznością a w głowie jedna myśl "tak bardzo cie kocham, nie możesz mnie zostawić, nie czas na to".

Pomoc nadeszła, niestety nikt nie spodziewał się takich konsekwencji - śpiączka z której przez kilka tygodni nie można było wybudzić Jerzego. Każdy dzień rozpoczynał się ciężką rehabilitacją i nadzieją, że może to dziś Jerzy otworzy oczy i przywita się z bliskimi. Upór i dążenie rodziny do tego żeby Jerzy miał jak najlepszą opiekę sprawiły, że po kilku tygodniach wybudził się. Ciężka praca już wykonana okazuje się dopiero początkiem. Niestety początek może okazać się końcem, rehabilitacja jest bardzo kosztowna a rodziny na to zwyczajnie nie stać. Jaki wielki ból w człowieku jest, kiedy widzi, że chęć Jerzego do życia jest ogromna a on nie może mu pomóc, bo na jego drodze staje bariera finansowa.

Tylko rehabilitacja pod okiem specjalistów może sprawić, że Jerzy wróci do domu.

Do domu, gdzie od czerwca codziennie przy płocie czeka na niego pies.

Do domu, gdzie biega Ksawery szukając w każdym miejscu dziadka.

Do domu, gdzie matka zapłakana modli się o zdrowie dla swojego syna.

Do domu, gdzie kochająca żona, syn, synowa czekają, aby usiąść przy wspólnym stole.

Pomóżmy aby dobro, które Jerzy przekazywał innym w tym momencie wróciło do niego.

Pomóżmy rodzinie odzyskać ich największego przyjaciela.

Kwota, która da możliwość rehabilitacji i leczenia wynosi

70 tysięcy złotych

Za każde wsparcie z całego serca Dziękujemy.

Pomóc Jerzemu możesz dokonując wpłaty na konto :

Fundacja Licytuje-Pomagam

mBank 21 1140 2004 0000 3102 7936 0227

Tytułem : ,,Pomoc dla Jurka 091020’’

Pytanie ,,kiedy wróci dziadziuś'' wnuczek zadaje czasami sto razy dziennie...

5 930.64 zł 8.47%

BRAKUJE JESZCZE 64 069.36

Pomóż nagłośnić zbiórkę