„To tylko słowa, a to jest moja kochana córeczka...” -  tak niemal każdego dnia od chwili narodzin mama Karinki starała się oswoić z diagnozą córki, którą usłyszała  w pierwszych godzinach życia dziecka. W tych słowa był nie tylko strach i lęk, ale przede wszystkim głęboka wiara.

Wiara i nadzieja, że mimo choroby dziecka z którą przyszło się jej zmierzyć, są też ludzie, dla których historia walki o zdrowie i lepsze życie jej córeczki nie pozostanie obojętna.
To historia dotykająca problemu ciężkiego i niewytłumaczalnego, jakim jest poważna choroba dziecka, która zabiera mu możliwość normalnego funkcjonowania. To także historia o sile ducha i determinacji rodziców, którzy od chwili poznania diagnozy robią wszystko by poprawić jakość życia swojej córeczki. Każdego dnia uczą się jak żyć z chorobą dziecka, dla którego nie ma lekarstwa czy tabletki na receptę.

Pod opiekę Fundacji Licytuje Pomagam trafiła Karinka, która przyszła na świat w styczniu 2013 roku jako 30 tygodniowy wcześniak. Krwotok, który wystąpił podczas porodu zakończył się nagłym i nieplanowanym cesarskim cięciem. Później było już tylko gorzej.
Karinka nie oddychała samodzielnie, po długiej reanimacji i intubacji trafiła na oddział intensywnej terapii. To właśnie tam spędziła pierwsze trzy tygodnie swojego życia, zamiast w objęciach rodziców, którzy w pełni powinni cieszyć się z narodzin swojego upragnionego dziecka. W dzień wypisu diagnoza zabrzmiała jak wyrok. Niedotlenienie podczas porodu doprowadziło do uszkodzenia mózgu. Ciężko sobie wyobrazić strach i niepewność towarzyszący rodzicom, którzy nie wiedzą w jaki sposób wpłynie to na dalszy rozwój dziecka. Czy będzie mogło mówić, chodzić, rozwijać się i bawić jak inne dzieci…

​Karinka ma wzmożone napięcie mięśniowe, powodujące ogromnie bolesne przykurcze. Nie chodzi samodzielnie, nie siedzi, nie potrafi przejść z pozycji do pozycji. Potrzebuje stałej opieki w codziennym funkcjonowaniu.  Ze względu na wcześniactwo pojawiły się również
postępujące problemy ze wzrokiem. Ma korowe zaburzenia widzenia. Mimo rehabilitacji Karinka cały czas ma napięte rączki i nóżki, co przynosi coraz większy ból i zarazem bardzo utrudnia konieczne ćwiczenia .Mimo choroby oraz cierpienia Karinka to dzisiaj 7 letnia dziewczynka, która swoją radością i uśmiechem  zaraża innych.

Obecnie jedyną  szansą na jak najszybsze uwolnienie dziewczynki od bólu jest operacja w Stanach Zjednoczonych, (selektywna rizotomia grzbietowa ) do której została zakwalifikowana. Lekarze oczekują, że zlikwiduje ona spastyke, poprawi równowagę oraz da szanse na samodzielne chodzenie. Operacja ta polega na przecięciu włókien nerwowych od rdzenia kręgowego, aby obniżyć napięcie w mięśniach. Do tego potrzebne jest również  nacięcie ścięgien w nóżkach, aby wydłużyć , to co się skróciło przez wzmożone napięcie mięśniowe. Po operacji Karinkę czeka jeszcze ciężka, żmudna i jednocześnie kosztowna rehabilitacja. Lekarze są jednak pełni nadziei, że operacja jest w stanie polepszyć jakość i komfort jej życia, by mogła poruszać się o balkoniku a w przyszłości być może nawet o samych kulach. Jednak koszt operacji spędza sen z powiek rodzicom.

Koszt operacji w Stanach Zjednoczonych to aż 220 tysięcy złotych, na koncie Karinki jest już prawie połowa.

Historia Karinki pokazuje, że mimo wielu trudności ona sama, jak i jej najbliżsi nie godzą się na cierpienie. Dziewczynka od urodzenia każdego dnia walczy o swoją samodzielność. Musimy więc zrobić wszystko, aby miała szansę stanąć na nóżki. Pomimo trudności jakie ją spotkały, dzielnie i z uśmiechem znosi wszystkie przeciwności losu.
Dlatego razem możemy pomóc Karince w tej trudnej walce i pomóc jej postawić pierwsze kroki!

TO MAŁY KROK DLA NAS, A WIELKI DLA KARINKI.

Pomóc Karince możesz dokonując wpłaty na konto :

Fundacja Licytuje-Pomagam
mBank 21 1140 2004 0000 3102 7936 0227
Tytułem: "Dla Karinki"

Jak również biorąc udział w licytacjach na stronie
https://www.facebook.com/groups/351810622031762/